Minęły trzy tygodnie moich ćwiczeń, często wypadało coś, że nie miałam czasu na rozciąganie, ale rozciągałam się przynajmniej trzy razy w tygodniu. A efekty jak dla mnie bardzo zadowalające.
Nie miałam pojęcia jakby to przedstawić żeby było widać efekty. Zmierzyłam moją odległość od podłogi :).
Trzy tygodnie temu było po 13 cm w zwykłym szpagacie na każdą stronę, dziś jest tylko 5, a w sznurku było 24, dziś ok. 10. Jak widać postępy są, więc już całkiem niedługo pochwalę się, że umiem zrobić szpagat. Zdecydowanie gorzej jest ze szpagatem w staniu, ale jak dla mnie i tak są zdecydowane postępy, jestem w stanie stojąc na prostej nodze, wyprostowana, złapać drugą nogę ręką i też ją wyprostować (tak wiem i tak nikt nie zrozumiał :P), ale nie poddaję się, ćwiczę dalej.

Gratuluję postępów! :)
OdpowiedzUsuńKiedyś szpagat robiłam bez problemu, teraz duuużo brakuje ;D Tez chce!!
OdpowiedzUsuńWow! Gratuluję! :)
OdpowiedzUsuńJa mam zamiar zrobić szpagat w czerwcu :)
OdpowiedzUsuń